OnetPARTNER

Katalog tematów » Karmienie piersią » Dieta dla karmiących

2196 punktów 196 pochwał 944 pytania
04 lip 2008 Redakcja radzi:

Odżywianie się kobiety w czasie laktacji

W ostatnich latach mnożą się kłopoty związane z występowaniem u niemowląt objawów uczuleniowych. Obserwuje się je zarówno u dzieci karmionych naturalnie, jak i butelką. U tych pierwszych są wywoływane alergenami spożywanymi przez matkę i przez nią wydzielanymi do pokarmu. Jedynym więc skutecznym sposobem zlikwidowania objawów uczuleniowych jest całkowity zakaz spożywania przez matkę tych produktów, które u niemowlęcia wywołują objawy uczuleniowe. Następstwem jest wprowadzenie ograniczeń w diecie karmiącej matki. Ograniczenia te są czasami tak liczne, że wiele kobiet traci orientację. Nie wiedzą, co wolno im jeść. Zdarza mi się słyszeć skargi: „teraz wolno mi się odżywiać prawie tylko wodą”.

Najpierw kilka słów o odżywianiu się kobiety w okresie laktacji, kiedy dziecko nie stwarza kłopotów zdrowotnych.

Powszechnie wiadomo, że prawidłowa dieta matki nie jest warunkiem karmienia piersią, jednak w okresie laktacji powinna ona odżywiać się racjonalnie. Jest to konieczne dla jej zdrowia, a także dla zdrowia dziecka. Dieta w okresie karmienia nie powinna odbiegać od diety w czasie ciąży. Te dwa okresy pod względem zapotrzebowania na składniki odżywcze są podobne.

Posiłki kobiety karmiącej powinny być:

  • urozmaicone
  • łatwostrawne
  • pełnowartościowe
  • smaczne
  • a ilość pożywienia – większa o dodatkowy posiłek w porównaniu z okresem przed ciążą

Wyjaśnienie racjonalności diety przekroczyłoby ramy tego artykułu, a i nękanie kobiety ilością gramów, kalorii, rozkładem pożywienia na odpowiednie składniki jest niepraktyczne i wprowadza zdenerwowanie i chaos. Podam więc tylko kilka podstawowych rad.

Konieczne jest trzymanie się powszechnie znanej piramidy zdrowia. Żywienie według tego wzorca jest dla zdrowej kobiety racjonalne i pełnowartościowe. W pierwszym okresie karmienia korzystna jest dieta lekkostrawna, zgodna z naszym apetytem, z unikaniem potraw smażonych, ciężkostrawnych, wzdymających i alergizujących. Jemy 4 do 5 razy dziennie, nie dojadamy między posiłkami, by nie tyć. Dotyczy to szczególnie pojadania słodyczy. Zamiast nich możemy jeść owoce.

Nie pijemy napojów sztucznie barwionych i aromatyzowanych, a także dodatkowo słodzonych, a zamiast tego wyłącznie soki przeznaczone dla niemowląt. Staramy się nie pić mocnych naparów z herbaty i kawy oraz napojów alkoholowych. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli czując się nie najlepiej, zaraz po karmieniu pozwolimy sobie na kieliszek wina, słabą kawę lub herbatę. Trzeba również ograniczyć używanie soli kuchennej.

Ilość płynów powinna być podyktowana pragnieniem, które w czasie laktacji matka odczuwa. Niektóre kobiety chcą pić w czasie jedzenia, inne po posiłku, jeszcze inne podczas karmienia. Nieprawdą jest, że laktację zwiększa picie bawarki, piwa i dużej ilości mleka. To nie mleko zamienia się w pokarm; mówiąc w dużym uproszczeniu, powstaje on z krwi matki. Tak więc stałe myślenie o przyjmowaniu płynów jest zbędne.

Zwiększenie ilości kalorii o 300 jest łatwe do wprowadzenia, ponieważ odpowiada to jednemu dodatkowemu posiłkowi. Każda kobieta wie, ile jadła przed ciążą, by na stałym poziomie utrzymać swoją masę ciała. Jeśli w czasie laktacji spożyje jeszcze jeden posiłek dziennie, nie będzie przybierała na wadze. (Choć kontrola ciężaru ciała karmiącej jest w tym czasie wskazana; jeśli tego nie robimy, po jakimś czasie zwykle nagle zdajemy sobie sprawę, że przybyło nam kilka kilogramów – wiążemy to z karmieniem i tym usprawiedliwiamy naszą tuszę. Tymczasem wina leży wyłącznie po naszej stronie – niepotrzebnie się przejadałyśmy.

Prawidłową dla siebie wagę ciała możemy obliczyć po zmierzeniu wzrostu i zważeniu się. Dzielimy ciężar ciała w kilogramach przez wysokość wyrażoną w metrach i podniesioną do kwadratu.

Na przykład kobieta waży 68 kg i mierzy 1,70 m:

BMI* = 68 : (1,7)2 = 68 : 2,89 = 23,5

Wreszcie ostatnia rada, która wydaje się oczywista, ale czasem nie przywiązuje się do tego większej wagi. Pożywienie nie powinno być traktowane po macoszemu. Na posiłek matka musi znaleźć czas, nie jeść go w pośpiechu. Jedzenie powinno być świeże, spożywane z apetytem, możliwie w towarzystwie męża.

Powyższe uwagi dotyczą matek, które karmią bezproblemowo rozwijające się dzieci.

Ale obecnie bardzo dużo niemowląt wykazuje mniejsze lub większe objawy uczuleniowe. Najczęściej są to wysypki skórne. Czasem niewielkie, pojawiające się tylko na policzkach w postaci kilku grudek. Czasem jednak są to wysypki uogólnione, bardzo nasilone, powodujące niepokój dziecka. Należy wtedy przypuszczać, że maluch ma świąd.

Niepokój objawia się rozmaicie – czasem jest to grymaszenie, czasem kilkugodzinne krzyki, tak donośne i energiczne, że aż dziw bierze, skąd małe dziecko czerpie tyle siły.

Te dwa symptomy, aczkolwiek nie jedyne, najczęściej występują u niemowląt w pierwszym kwartale życia. Jedną z głównych przyczyn jest uczulenie na produkty spożywane przez matkę. Zwykle produktem tym jest mleko krowie, które zawiera białko alergizujące organizm dziecka. To ono, spożywane przez karmiącą matkę, przedostaje się do jej pokarmu i jest odpowiedzialne za opisywane kłopoty. Nie udowodniono jednak, by mleko spożywane w czasie ciąży alergizowało mające się urodzić dziecko.

Poza mlekiem krowim i jego przetworami jest jeszcze wiele produktów, które mogą u dziecka wywoływać odczyny alergiczne. Są to: owoce cytrusowe, orzechy, czekolada, jaja, ryby, poziomki, truskawki i inne.

Ponieważ nigdy nie wiadomo, jak zareaguje dziecko na pokarmy zjadane przez matkę, należy od początku karmienia unikać produktów uczulających. Ta uwaga dotyczy szczególnie dzieci rodziców-alergików.

Reakcja na uczulający produkt może się pojawić po kilku godzinach, ale także po 2–3 dniach. Korzystne będzie po jakimś czasie ponowienie próby zjedzenia podejrzanego produktu, by zbyt pochopnie nie eliminować go z diety. Postępując w ten sposób, zmniejszymy ilość pokarmów, których nam jeść nie wolno. Każda matka i każde dziecko są bowiem niepowtarzalną parą.

Przedstawiliśmy tabelę mniej i bardziej uczulających produktów. Powtórzmy jednak – nie można jej traktować jako pewnej wskazówki dla wszystkich matek i wszystkich dzieci.

Oddzielnym zagadnieniem jest to, jak ma się zachować wegetarianka, która karmi dziecko. Zapewne chciałaby pozostać przy dotychczasowym sposobie odżywiania. Jednak ścisła dieta wegetariańska może spowodować w organizmie kobiety pewne niedobory. Mniej rygorystyczna dieta tego typu zaczyna być akceptowana przez świat medyczny. Jednak każde ograniczenie menu matki karmiącej należy przedyskutować z lekarzem, by ewentualnie uzupełnić powstałe niedobory.

Myślę tu nie tylko o kobietach, które z racji zdrowotnych muszą być na diecie, ale i o matkach, które z niezbyt dla mnie jasnych powodów chcą w czasie laktacji się odchudzać. Konieczne bowiem staje się zmniejszenie ilości spożywanych kalorii, co musi się odbyć kosztem jakiegoś składnika pożywienia potrzebnego dla zdrowia matki i dziecka. Dodatkowe zażywanie pomocniczych, reklamowanych leków, koniecznie wymaga uzgodnienia z lekarzem.

 

 

Tekst pochodzi z książki Jolanty Zdzienickiej Małe Dziecko

 

tematy: Dieta dla karmiących
0
Skomentuj Głosuj Czy ta porada była pomocna?
Zgłoś nadużycie »
0 komentarzy

Najnowsze porady

12 sie 2014 Karolinarb
Pomysłowa wyprawka...

Krem do opalania, nakrycie głowy i ręcznik – to podstawowe produkty, o których musimy pamiętać

Nasze dzieci

Co chwilę nowe zdjęcia naszych pociech Mój drugi torcik - już w szpitalu zajączek takuś z Kamilkiem:)) wszystko-190 obraz-013
więcej »