OnetPARTNER

Katalog tematów » Noworodek » Smoczek

2196 punktów 196 pochwał 944 pytania
05 wrz 2008 Redakcja radzi:

Smoczek – wróg czy przyjaciel?

 

Niemowlę w pierwszych dniach życia wykazuje mało zróżnicowaną aktywność. Prawie cały czas śpi, kilka razy dziennie je, z rzadka krzyczy. W miarę upływu czasu okresy snu są coraz krótsze, okresy czuwania wydłużają się. W trakcie czuwania pojawiają się różne czynności. Dziecko zaczyna wodzić oczami, uśmiechać się, wyrażać płaczem swoje niezadowolenie. A niezadowolenie wypływa z wielu przyczyn. Najczęściej jest wywołane głodem, niewygodą, kolką, zmęczeniem, niezaspokojoną potrzebą ssania lub brakiem towarzystwa.

Ogromna większość dzieci karmionych naturalnie metodą na żądanie ma zaspokojoną potrzebę ssania, podawany smoczek zdecydowanie odrzuca.

W 2. lub 3. miesiącu życia u wielu dzieci karmionych piersią pojawia się potrzeba częstego ssania. Przypadkiem napotkana rączka lub paluszek są dobrymi do tego obiektami. Toteż maluch zaczyna ssać swoją rączkę. Podawany przez matkę smoczek energicznie wypluwa. Nie trzeba się martwić takim zachowaniem. Warto wkładać w rączkę dziecka kółeczko, grzechotkę, swój palec. W miarę upływu czasu coraz częściej rączki będą zajmowały się chwytaniem, rzadziej zawędrują do ust. Ssanie palców samoistnie zaniknie.

Potrzeba ssania u dzieci karmionych butelką nie jest w pełni zaspokojona i to przede wszystkim one domagają się czegoś w zamian. Zwykle wtedy podsuwa się niemowlęciu smoczek. Niespokojne niemowlę po podaniu smoczka uspokaja się.

Ludzie robią ze smoczka taki właśnie użytek od niepamiętnych czasów, w każdym niemal zakątku świata. W pierwszej połowie naszego wieku smoczek został potępiony przez medycynę pediatryczną i dziś niejedna matka wstydzi się i boi go używać. Również stomatolodzy odradzają używanie smoczka, ponieważ uważają, że ma zły wpływ na zgryz. Co mamy o tym wszystkim myśleć?

Najpierw wyjaśnię, co było przyczyną potępienia smoczka. Na przełomie ubiegłego wieku odkryto liczne rodzaje bakterii, które dostając się do organizmu ludzkiego wywołują różne choroby. Źródłem bakterii jest więc również brudny smoczek. Ssanie go powodowało dolegliwości, z biegunkami włącznie. W tym czasie były one ciężkimi, nierzadko śmiertelnymi przypadłościami. Poziom higieny był niski z powodu braku środków niezbędnych do jej utrzymania. Te dwie przyczyny głównie powodowały, że umieralność niemowląt była bardzo wysoka. Stąd zrodziła się konieczność walki ze smoczkiem

jako jednym z rozpoznanych źródeł zakażeń. Nikt nie miał wątpliwości, że lepiej, by niemowlę krzyczało i nie chorowało, niż żeby smoczek je uspokajał, ale jednocześnie powodował chorobę. Ponieważ matki często nie zdawały sobie sprawy z niebezpieczeństwa związanego ze stosowaniem smoczka, wychowywały tylko wyjątkowo silne i odporne na zakażenia dzieci; inne umierały. Toteż nierzadko w wielodzietnej rodzinie spośród 10–12 urodzonych dzieci pełnoletności dożywało dwoje, troje.

Obecnie poziom higieny bardzo się poprawił. Na dobrą sprawę prawie każda matka, jeżeli tylko chce, może utrzymać otoczenie dziecka i smoczki w idealnej czystości.

Jeśli nie podamy smoczka krzyczącemu niemowlęciu, które ma silną potrzebę ssania, maluch uspokoi się dopiero wtedy, gdy przypadkiem pochwyci ustami własny paluszek lub piąstkę i zacznie ssać. Raz zdobyta umiejętność z czasem utrwala się. Okresy ssania palca będą coraz dłuższe, a ssanie stanie się bardzo intensywne. Dochodzi do tego, że potrzebę ssania zastępuje nawyk ssania i wtedy zaczynają się kłopoty. Twardy palec wypycha górne zęby, a często i szczękę. Niektórzy jednak uważają, że zniekształcenie dotyczy wyłącznie tych dzieci, które mają po temu skłonności.

Odzwyczajenie od ssania palca jest niezwykle trudne. Nawyk ten pozostaje do lat szkolnych, a często dłużej. Obejmuje okres wyrzynania się stałych zębów, które mogą wyrastać nieprawidłowo.

Tak więc, gdy maluch zaczyna ssać palec, korzystniej jest podać mu smoczek. Jest on przydatny szczególnie dla niemowląt karmionych butelką. Powinniśmy uczynić to jak najwcześniej, zanim utrwali się i pogłębi nawyk ssania palca. Gdy po karmieniu dziecko nadal jest niespokojne, wykonuje ruchy ssania, szuka. Oznacza to, że właśnie jest czas na podanie smoczka. Niech ssie, dopóki jest niespokojne. Gdy ruchy ssące słabną i niemowlę zasypia, delikatnie wyjmij smoczek z jego buzi. Nie jest on mu już potrzebny.

Niemowlęta, które wcześnie otrzymują smoczek, zazwyczaj też wcześnie z niego rezygnują. W wieku 3–4 miesięcy zaczynają interesować się otoczeniem. Potrzeba ssania staje się coraz słabsza. W tym okresie należy zwracać bardzo pilną uwagę na zachowanie niemowlęcia i nie podawać smoczka, gdy jest zajęte czym innym i nie upomina się o niego. Starajmy się zainteresować dziecko zabawą, pozwolić mu na swobodne poruszanie się po większej przestrzeni. Niech będzie zajęte – bez smoczka. Odruch ssania zmniejsza się również samoistnie wraz z pojawieniem się umiejętności jedzenia łyżeczką i najogólniej mówiąc wzrostem zainteresowania światem zewnętrznym.

Odrzucenie smoczka nie odbywa się z dnia na dzień. Jeszcze w chwilach bezczynności, gdy dziecko leży bez zabawek i nudzi się, potrzeba ssania wraca. Wzmaga się także zawsze przed snem, w czasie choroby, zaniepokojenia. W tych sytuacjach pozwólmy ssać smoczek.

Karmienie piersią, prawidłowy rozwój dziecka, jego zainteresowanie światem, zaspokojenie poczucia bezpieczeństwa przyczyniają się do tego, że potrzeba ssania smoczka, a tym bardziej palca, nie pojawia się.

Nie wolno odzwyczajać dziecka od ssania smoczka w sposób gwałtowny czy drastyczny. Stosowanie jakichkolwiek represji da wynik wprost przeciwny do oczekiwanego. Przekształci stosunkowo niewinny nawyk w zachłanną konieczność. Kiedy natomiast nie robi się z tego wielkiej sprawy, dziecko często oddaje smoczek samorzutnie kotu, psu lub innemu dziecku. Oczywiście z tego powodu trochę cierpi, ale krótko i bez szkody dla siebie.

Tak więc podajemy niemowlęciu smoczek, gdy widzimy, że tego bardzo potrzebuje. Ale wybieramy do tego celu taki, który odpowiada wymogom anatomicznym i czynnościowym jamy ustnej, czyli jest doskonale dopasowany do buzi dziecka, sprzyja prawidłowemu rozwojowi szczęk, dziąseł i mięśni policzkowych. I o taki właśnie smoczek prosimy przy zakupie.

Dzieci zazwyczaj są do smoczka przyzwyczajane przez rodziców. To oni, zamiast przytulić, ponosić, porozmawiać z niespokojnym maluchem, wkładają mu do buzi smoczek. Dziecko często wcale się go nie domaga. Na spacerze śpi spokojnie, a w buzi nie wiadomo dlaczego tkwi smoczek. To nie świadczy dobrze o sposobie traktowania niemowlęcia.

 

Pamiętaj, że smoczek podajemy tylko wtedy, gdy jest to konieczne.

 

 

Tekst pochodzi z książki Jolanty Zdzienickiej Małe Dziecko

 

tematy: Smoczek
0
Skomentuj Głosuj Czy ta porada była pomocna?
Zgłoś nadużycie »
11 cze 2013 ryta pisze:

Smoczek z "rozsądkiem"

Smoczek zaspakaja silną potrzebę ssania małego dziecka i wydaje mi się, że używanie go w takiej sytuacji jest w porządku. Jeżeli dziecko ma już kilka miesięcy powiiniśy się go pozbywać. Nie można używać smoka w nieskończoność! Dbajmy o nasze dzieci, wszystko stosujmy z rozsądkiem! smok z pewnością nie jest potrzebny dziecku, które jest już w pełni mobilne. Swiat jest dużo bardziej interesujący niż smoczek.
24 punkty 0 pochwał 0 pytań
01 gru 2009 zielona_nitka pisze:

Smoczek Twój Wróg!;)

Nie wiem jeszcze jak dokładnie wyglądają nowe smoczki, pewnie mają kształt chroniący przed deformacją kształt szczęk i przyszłych zębów dziecka - mam nadzieję, że mają.

 Wypowiem się tylko i wyłącznie z punktu widzenia użytkownika smoczka - nałogowca właściwie, bo ssałam smoczka baaaaaaardzo długo (gdzieś do czasów przedszkola!)... hmmm moje ukochane smoczusie, nadal je pamiętam;)

Pamiętam też tęsknotę za nim kiedy go okrutnie zabrano z mojego życia, wręcz wydarto siłą - pamiętam, że przeżyłam mały dramat - wcale nie przesadzam.

 Moje fizyczne pozostałości po smoczku to przede wszystkich krzywa szczęka - mam lekko wysuniętą górną szczękę, w czasach zerówki mama musiała wykonywać ze mną specjalne ćwiczenia, które miały skorygować ten problem - coś a la taki przedmiot jak smoczek tylko bez części do ssania. Tak czy inaczej ćwiczenia nie naprawiły całkowicie mojego problemu i nadal mam prześwit między górnymi i dolnymi zębami - choć na szczęście trochę się zmniejszył.

Po tym jakże długim i chaotycznym wywodzie podsumowuję: Nie używajcie smoczków - zawsze będą jakieś następstwa dla Waszego dziecka. Choć może będzie spokojniejsze...

Tak, a teraz coś z innej beczki, znając życie złamię się i kupię swojemu berbeciowi smoczek, choć mam nadzieję, że go nie polubi jak ja kiedyś.

Pozdrawiam, Nitka

 

PS. Moja opinia nie jest poparta żadną wiedzą naukową, a tylko własnymi doświadczeniami z dzieciństwa, więc zastanówcie sie czy chcecie dać negatywną ocenę mojej wypowiedzi;)

4585 punktów 1037 pochwał 43 pytania
09 wrz 2008 Mama_Ania pisze:

wróg

zdjęcie do pytania

z doświadczenia wiem, że to wróg!!!

91 punktów 2 pochwały 0 pytań

Najnowsze porady

03 paź 2014 REEEEn
Akcja...

Trudno jest ustalić skąd bierze się strach dzieci przed korzystaniem z łazienki, a dokładniej z

Nasze dzieci

Co chwilę nowe zdjęcia naszych pociech kocham zwierzątka:) 1DZIEN A Ku ku :)) Aha ahahahahaha :)) Toluś OLA ,WIKI,WERA
więcej »